Hologramy i pistolety – recenzja filmu Vox Lux


Vox Lux głównie składa się z obrazów-symboli, a nie z pogłębionej analizy problemów społecznych czy psychiki bohaterów. Wydaje się, że to przykład filmowej wydmuszki, efektownej, estetycznej, przewrotnie łączącej różne obrazy i tropy, ale nieprowokującej do poważnych rozważań. Nie do końca jednak tak jest. Vox Lux ma w sobie coś, o czym trudno zapomnieć.

recenzja filmu vox lux

Na początku filmu stłumiony głos narratora z offu (dokładnie głos Willema Dafoe’a) mówi, że pierwsze lata życia Celeste – głównej bohaterki – nie zwiastują wyjątkowego życiorysu. Nagła tragedia, której doświadcza jako nastolatka, obciąża ją psychicznie, ale też otwiera przed nią nowe możliwości. Wykonany przez nią i jej siostrę utwór ku pamięci ofiar szkolnej strzelaniny porusza serca Amerykanów. Daje to szansę Celeste na rozpoczęcie kariery muzycznej. Przed utalentowaną, dojrzałą, aż nazbyt spokojną (biorąc pod uwagę przeżycia) dziewczyną otwierają się drzwi do sławy, a jej życie nabiera przerażającego tempa. Odzwierciedla to jej powtarzający się koszmar senny – z zawrotną prędkością przemierza niekończący się tunel. Nie może się zatrzymać, nawet gdy widzi martwe ciała, a wśród nich samą siebie. Lata później Celeste nie próbuje już przerwać tej morderczej ucieczki, idzie po trupach nawet nie do celu, a po prostu gna przed siebie.

recenzja filmu vox lux

Piosenka pop o statusie hymnu (a właściwie bardziej elegii) dla pewnego pokolenia, nagła sława, dziewczyna tracąca niewinność przez zepsuty świat branży muzycznej. Te tropy przedstawione z pewną dozą egzaltacji wydają się znajome i zakrawające na kicz i groteskę. Ich połączenie z ujęciami strzelanin, załamań nerwowych, libacji, koncertów i teledyskowym montażem sprawiają, że Vox Lux robi osobliwe wrażenie – bo chociaż sporo tu pretensjonalności, to znacznie więcej niepokoju. Reżyserowi Bradowi Corbetowi udało się stworzyć atmosferę nadchodzącej apokalipsy, co wynagradza słabości jego filmu. 

Słabość można upatrywać w przesycie poruszanych wątków. Vox Lux porusza wiele zagadnień, ale o większości z nich nie mówi tyle, żeby to było satysfakcjonujące. Terroryzm, pokolenie millenialsów, utrata niewinności, trauma, muzyka pop, siostrzana rywalizacja – nie ma tu pogłębionych analiz, jakby nie patrzeć, dość trudnych zagadnień. Za to są hasła lub symboliczne obrazy. Dlatego ten film zyskuje, gdy zwraca się uwagę na jego estetyczną i emocjonalną stronę, ponieważ inaczej można dostrzec wiele uproszczeń i braków.

recenzja filmu vox lux

Jak zdradza narrator, nie jest to wyłącznie historia o Celeste, a także o nas samych. Film Brada Corbeta, jak głosi podtytuł, to portret XXI wieku. Ale zanim wywrócimy oczami od nadmiaru patosu – podobnie jak Celeste usłyszawszy niewygodne pytania od dziennikarza – zastanówmy się, czy Vox Lux może udało się jednak oddać ducha przełomu XX i XXI wieku. Bo wielość i powierzchowność poruszonych tematów nie jest całkiem przypadkowa. To film o nadmiarze bodźców i informacji przy jednoczesnym braku refleksji i odpowiedzialności. To opowieść o skrajnościach i paradoksach: przesycie i stępieniu zmysłów, teledyskowo-instagramowej estetyce przykrywającej niedoskonałości. Celeste stoi nad przepaścią i udaje, że świetnie się bawi. Podobnie jak i my. Co prawda Corbeta przerosło wyzwanie stworzenia portretu XXI wieku (i prawdopodobnie przerosłoby wielu twórców), jednak pewne jego rysy, estetyka i atmosfera są niezwykle wymowne, więc można to uznać za pewien sukces.

Vox Lux
reżyseria: Brady Corbet
gatunek: dramat, muzyczny
produkcja: USA
premiera: 26 kwietnia 2019 (Polska), 4 września 2018 (świat)
obsada: Natalie Portman, Jude Law, Stacy Martin, Jennifer Ehle, Raffey Cassidy
ocena: 6.5

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Wysoki Poziom Kultury , Blogger