poniedziałek, 30 listopada 2015

Jestem dzieckiem MTV, czyli dlaczego postanowiłam założyć blog

Przygody młodych i beztroskich imprezowiczów, losy nastoletnich matek, nieoczekiwane spotkania z ekschłopakami lub eksdziewczynami – obecnie programy MTV są synonimem miałkości, złego gustu czy oznaką upadku obyczajów. Jednak zanim MTV stało się reality tv, przede wszystkim było telewizją muzyczną, która kształtowała gusty młodych ludzi od lat 80. do początku pierwszej dekady XXI wieku. Ukształtowała także i mój gust.

 



Dziecięce fascynacje

Wielu moich znajomych często wspomina swoje pierwsze wyprawy do kina. Trochę im zazdroszczę. Gdy byłam dzieckiem, rzadko chodziłam na seanse filmowe, a te, na których byłam, nie utkwiły mi głęboko w pamięci (może poza ekranizacją pierwszej części Harry’ego Pottera – wtedy po raz pierwszy sama poszłam do kina, ale był to już rok 2001). Nie da się jednak ukryć, że na początku lat 90. telewizja miała ogromny wpływ na wrażliwość i upodobania młodych odbiorców. Czołówki z seriali z Archiwum X czy Twin Peaks rozbudzały wyobraźnię dzieciaków, które przypadkiem je zobaczyły i usłyszały. Było jeszcze coś, co szczególnie fascynowało: wideoklipy emitowane w stacjach muzycznych.


Estetyka teledyskowa

Co jest takiego zajmującego w teledyskach, skoro jako dziecko nie mogłam od nich oderwać wzroku? Dziś wydaje mi się, że bawiło, zachwycało i niepokoiło mnie zawarte w nich napięcie między realnością a fantazją i absurdem. To, że w teledyskach, niespodziewanie, bez większych wyjaśnień, mogło wydarzyć się wszystko. Że nagle mogłam przenieść się do wykreowanego świata, aby potem, bez wstępów, przejść do kolejnego. Krótkość, intensywność, różnorodność. I temu wszystkiemu towarzyszące uczucie ciekawości i nienasycenia: „jaki teledysk pojawi się za chwilę?”


Słowo, dźwięk i obraz

Narodziny MTV w 1981 wiązały się nie tylko z ogromnym przełomem w przemyśle muzycznym (w końcu Video Killed Radio Star…), również ze zmianą w odbiorze twórczości artystów. MTV wzmocniło znaczenie sfery ikonograficznej, która od zawsze była nieodłącznym elementem muzyki popularnej, ale nie zawsze była dostrzegana. W końcu fenomen Elvisa Presleya brał się nie tylko z jego muzyki i tekstów, ale również wizerunku scenicznego – całej gamy jego zachowań scenicznych, kostiumów, fryzury i niegdyś skandalizujących ruchów biodrami. Zjawisko muzyki popularnej w pełni angażuje, jest wielokodowe, złożone z dźwięków, słów i obrazów: fotografii, występów, plakatów, okładek płyt i właśnie teledysków. 


Ja i popkultura

Mam wrażenie, że różnorodność estetyk, konwencji, koncepcji i motywów dostrzegłam po raz pierwszy właśnie dzięki wideoklipom. Potem tej różnorodności zaczęłam poszukiwać w innych sferach kultury. Zainteresowanie kulturą zostało mi do dziś. I stąd ten blog.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz