czwartek, 3 grudnia 2015

Żuki, żaby i jamniczek. Zestawienie kilku absurdalnych animacji


Film animowany od swoich początków był związany z filmową awangardą. Różnorodność technik tworzenia animacji dawała szerokie możliwości do eksperymentów formalnych, co często pociągało za sobą dobór osobliwego tematu lub zakończenie historii zaskakującą pointą. Jeżeli szukacie krótkich filmów ze sporą dawką absurdalnego humoru, które nie są nagraniami poczynań pociesznych kotów lub miniaturowych świnek, to mam kilka propozycji (w których także pojawiają się sympatycznie wyglądające zwierzęta!).


Władysław Starewicz, Zemsta kinooperatora (1912)


Władysław Starewicz to rosyjski filmowiec polskiego pochodzenia będący jednym z pionierów filmów animowanych. Artystę od dzieciństwa fascynował świat owadów, dlatego niejednokrotnie przenosił go do swoich animacji. Co więcej, nie były to typowe animacje z użyciem przedmiotów lub lalek. Przedstawione owady były spreparowanymi „żywymi” owadami naturalnych rozmiarów. Proces przygotowania zdjęć wobec tego musiał być bardzo żmudny.

W Zemście kinooperatora mamy wszystko, czego potrzebuje pełnokrwista fabuła: miłość, zdradę i zemstę. W rolach głównych chrabąszcze, ważka i konik polny.

 

Władysław Starewicz, Żaby chcą króla (1922)


Kolejna animacja polsko-rosyjskiego filmowca. Tym razem w rolach głównych nie owady, a żaby. A jak wiadomo, żaby są zabawne. Szczególnie w tej animacji:

 

Walt Disney, Gallopin' Gaucho (1929)


To jeden z pierwszych filmów z Myszką Miki autorstwa Walta Disneya. Warto podkreślić, że pierwsze jego filmy nie były skierowane do dziecięcego odbiorcy. Tak też w tej animacji nasz stary Miki przybywa na grzbiecie strusia do obskurnego baru napić się piwa, zapalić papierosa i poflirtować z Minnie. Oczywiście nie mogło zabraknąć konfrontacji z wrogiem – tutaj z paskudnym, wielkim kocurem, który porywa Minnie i ucieka. Trudno jednak dogonić wroga, gdy twój jedyny wierzchowiec (wciąż struś) przesadził z alkoholem. Czy Mikiemu uda się ocalić Minnie? Łatwo się domyśleć, jak zakończy się cała historia, ale mimo to warto obejrzeć:

 

Julian Józef Antonisz, Jak działa jamniczek (1971)


Jak zapewne wiecie, na świecie jest mnóstwo okropnie złożonych wynalazków. Jamniczek jest jednym z nich. Więcej o budowie wewnętrznej jamniczka można się dowiedzieć z filmu Juliana Antonisza.

Film to wykład o jamniczku odczytany przez starszą panią, który jest zobrazowany przede wszystkim przez dość proste rysunki, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak dziecięce malunki. Jednak w tekście i obrazie tego abstrakcyjnego (uwaga, podkreślam: bardzo abstrakcyjnego) manifestu można odnaleźć pochwałę natury jako najdoskonalszego mechanizmu:

 

Piotr Dumała, Czarny Kapturek (1983)


Reżyser przekształca znaną opowieść o Czerwonym Kapturku w pełną czarnego humoru historyjkę dla dorosłych. Ciekawostka: na jednym z festiwali filmów animowanych dla dzieci przypadkowo wyświetlono Czarnego Kapturka. Organizatorzy zapewne kierowali się logiką, że skoro tytuł brzmi Czarny Kapturek (a to prawie jak Czerwony Kapturek), to musi to być animacja skierowana do najmłodszych widzów. Jakie musiało być ich zdziwienie (i dzieci zasiadających na widowni), że to zdecydowanie nie jest niewinna adaptacja znanej bajki o małej dziewczynce.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz