czwartek, 19 maja 2016

O kontrastach. Recenzja: Monika Brodka – Clashes (2016)

Granda osiągnęła sukces artystyczny i komercyjny – album zachwycił publiczność swoją energią, muzycznymi nawiązaniami do rodzimego folkloru i chwytliwymi tekstami. Wyczekiwany nowy krążek pojawił się dopiero po kilku latach i jest zupełnie inny od swojego poprzednika: Clashes to wyraz artystycznych poszukiwań Moniki Brodki, dojrzalszy, mniej popowy i bogatszy w inne brzmienia. 

brodka clashes

Niewątpliwie na kształt najnowszego dzieła miała wpływ współpraca z amerykańskim producentem muzyki indie Noahem Feorgesonem. W nagraniu płyty brała udział też perkusistka zespołu Warpaint, Stella Mozgowa. Dotychczas to również najbardziej autorski album, do którego Brodka stworzyła i teksty, i melodie.

Clashes, czyli zderzenia. Na najnowszym albumie Moniki Brodki zderzają się różne stylistyki: z jednej strony są na nim obecne inspiracje muzyką sakralną, a z drugiej psychodelicznym i garażowym rockiem. W sferze tekstowej utwory o miłości i zmysłowości przeplatają się z tekstami o śmierci i poszukiwaniu duchowości. W ostatnich latach Monika Brodka przede wszystkim koncertowała, jednak również odbyła wiele podróży: do Nowego Jorku, San Francisco, Los Angeles, Meksyku i Japonii, które zapewne także wpłynęły na nowy album: utwór Santa Muerte był inspirowany meksykańskim kultem śmierci, a jeszcze bardziej egzotycznie i tajemniczo brzmi utwór Haiti.

Clashes jest zdecydowanie mroczniejszy i bardziej niepokojący niż Granda, co wyraża się w kompozycjach i aranżacjach zawierających majestatyczne brzmienia organów kościelnych (utwór Funeral), rozmarzony, eteryczny wokal z pogłosami czy przesterowane dźwięki gitar (My Name is Youth). Zarazem jest to najbardziej rockowy album, co prawda nie ma tu raczej przebojowych rockandrollowych kompozycji, ale słychać na nim wpływy z jednej strony rocka psychodelicznego, a z drugiej dream popu i zimnej fali lat 80. Poza tym wyraźne są na nim inspiracje trip-hopem oraz twórczością takich wokalistek jak Björk czy PJ Harvey. 

Najbardziej urzeka pierwszy i ostatni utwór – Mirror Mirror oraz dreamstreamextreme – które są co prawda pozbawione dynamiki popu lub rocka, ale najbardziej oniryczne i rozmarzone. Jestem ciekawa, jak Monika Brodka poradziłaby sobie z wyjściem poza popowy format piosenek i stworzeniem bardziej rozbudowanych kompozycji, podobnie eterycznych i marzycielskich.

Niektórzy mogą zarzucić Clashes brak popowej przebojowości. I jest w tym trochę prawdy, to album bardziej nastrojowy, który robi większe wrażenie, słuchając go w całości. Dla mnie jednak nie jest to słabość: podoba mi się kierunek, jaki obrała Brodka. Mam nadzieję, że ten album stanowi zapowiejeszcze lepszych zestawień i zderzeń muzycznych. 


Lista utworów:

1. Mirror Mirror
2. Horses
3. Santa Muerte
4. Can't Wait For War
5. Holy Holes
6. Haiti
7. Funeral
8. Up In The Hill
9. My Name Is Youth
10. Kyrie
11. Hamlet
12. Dreamstreamextreme  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz