czwartek, 4 maja 2017

(Nie)uzasadniony lęk – recenzja filmu Uciekaj!

Współczesny horror zdecydowanie nie jest moim ulubionym gatunkiem filmowym, ponieważ często nadużywa pewnych schematów fabularnych i motywów. Rzadko sięgam po horrory także z tego powodu, że (przyznaję się) po prostu jestem widzem o słabych nerwach, więc nie przepadam za odczuwaniem niepokoju podczas seansu. Na Uciekaj!, debiut pełnometrażowy Jordana Peele'a, wybrałam się przypadkiem i bez konkretnych oczekiwań i ostatecznie pozytywnie mnie zaskoczył. Film ten stanowi interesującą mieszanką horroru, thrillera oraz pastiszu; wykorzystuje motywy z klasycznych filmów grozy i zarazem podejmuje aktualną tematykę; dobrze buduje napięcie, przeplatając sugestywne sceny z tymi, które dystansują od tego, co mogło się wydarzyć. 
uciekaj film


Historia rozpoczyna się niepozornie: Chris (w tej roli Daniel Kaluuya, którego możecie kojarzyć z drugiego epizodu Black Mirror) ma poznać rodziców swojej dziewczyny Rose (tutaj Allison Williams, czyli Marnie z Dziewczyn). Bohater niepokoi się, czy zostanie przez nich zaakceptowany – obawia się, że będąc czarnoskórym chłopakiem, może nie być postrzegany jako idealny partner przez być może konserwatywną rodzinę. Gdy bohaterowie są już w domu Rose, rodzina miło przyjmuje Chrisa, jednak w ich zachowaniu da się wyczuć pewną fałszywą nutę, zwłaszcza że ich służba to wyłącznie Afroamerykanie. Wraz z rozwojem akcji okazuje się, że kwestia podziałów rasowych wiąże się z dziwnymi i makabrycznymi procederami, które od dawna są praktykowane w domu rodzinnym Rose.

Większość początkowych scen nie sugeruje jednoznacznie, że mamy do czynienia z filmem grozy, tym fragmentom bliżej do dramatu lub thrillera. Ten zabieg sprawia, że oswajamy się z pewną normą, więc później to, co niepokojące trafia do nas jeszcze intensywniej. Zawierający się w Uciekaj! pierwiastek niesamowitości klasycznie opiera się na współistnieniu codzienności i niezwykłości: wszystkie dziwne i pozornie nieznaczące zdarzenia budzą niepokój przez to, że rozgrywają się w pozornie zwyczajnym otoczeniu. Czy służąca ma wyjątkowo nieobecny wzrok, czy po prostu jest zdystansowana? Czy brat Rose żartuje i mówi to, co ślina mu na język przyniesie, czy znieważa Chrisa? Czy sen może okazać się prawdą? Okazuje się, że irracjonalne przekonanie o doświadczeniu zjawisk nadprzyrodzonych ma wiele wspólnego z poczuciem odmiennego i krzywdzącego traktowania przez otoczenie – i jedno, i drugie trudno wyjaśnić i udowodnić. Dlatego Uciekaj! to historia o doświadczaniu różnego rodzaju lęków, które często są wypierane i racjonalizowane aż do momentu krytycznego. 


W filmie Jordana Peele'a zrobiło na mnie wrażenie nie tylko świetnie budowane napięcie oraz oryginalne podejście do tematu, ale także połączenie klasycznych wątków gatunku z ich współczesną realizacją. Czego tu nie mamy: motyw hipnozy, superczłowieka, przeniesienia jaźni z jednego ciała do drugiego, tajemniczy gabinet wyglądający jak scenografia inspirowana kinem ekspresjonistycznym... Jednocześnie ciężar tych wątków jest odpowiednio zrównoważony, między innymi poprzez humor. Wykonawcą największej ilości zabawnych (Serio zabawnych! Obyło się bez żenady) gagów i tekstów jest Rod, przyjaciel Chrisa, który także zostaje zaangażowany w dziwne zdarzenia w domu Rose. Wykorzystanie humor nie tylko „łagodzi” poważne konwencje kina grozy i thrillera, ale sprawia, że mamy do czynienia z kinem autotematycznym, w pewnym stopniu horrorem o horrorze. Daje to także przeświadczenie, że twórcy traktują widzów jako świadomych, dojrzałych odbiorców, którzy nieraz widzieli podobne historie filmowe, a więc przedstawiają im znane motywy z innej perspektywy, także wykorzystując humor i dystans. Jednym, ale dużym zarzutem wobec filmu jest jego zakończenie, które nie pozostawia żadnych niedopowiedzeń i sprawia, że finalnie historia bardziej przychyla się w stronę pastiszu niż horroru czy thrillera. Mimo tego Uciekaj! jest filmem zdecydowanie godnym uwagi – i może stanowić naprawdę ciekawy punkt wyjścia do rozważań o przemianach kina grozy, łączeniu różnych gatunków filmowych, autotematyzmie w kinie, a także kwestii społecznych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz