Tułaczka kochanków – recenzja filmu Zimna wojna

Obsypana nagrodami Ida mnie zachwyciła, dlatego z niecierpliwością czekałam na premierę kolejnego filmu Pawła Pawlikowskiego. Spodziewałam się dość dramatycznej historii miłosnej rozgrywającej się w burzliwych czasach. Zimna wojna rzeczywiście opiera się na dość klasycznej melodramatycznej historii, jednak wzbogaconej o całe spektrum emocji kryjących się w spojrzeniach, niedopowiedzeniach i muzyce.

zimna wojna recenzja

W dużej mierze Zimna wojna opowiada właśnie o muzyce, szczególnie tej wypływającej z pierwotnej potrzeby tworzenia i wyrażania emocji. Wiktor (Tomasz Kot), Irena (Agata Kulesza) i Lech (Borys Szyc) odwiedzają polskie wsie, rejestrując i opisując tradycyjną muzykę ludową, aby zebrać materiały potrzebne do założenia zespołu ludowego. Naznaczone trudnym życiem twarze chłopów przygrywających na skrzypcach, naiwność i szczerość wymalowana na twarzy dziewczęcia śpiewającego o tragicznej miłości – już pierwsze obrazy filmu chwytają za serce swoją autentycznością, pięknem i bólem. Ten etnograficzny, ale i emocjonalny krajobraz stanowi wstęp do początku historii miłosnej. Podczas przesłuchań do zespołu ludowego Wiktor dostrzega Zulę (Joanna Kulig) utalentowaną, piękną, tajemniczą dziewczynę.

Scenariusz raczej nie przeciąga momentu pierwszych wyznań uczuć bohaterów ani pogłębienia ich relacji. W Zimnej wojnie miłość to trwanie, naznaczone tęsknotą, odrzuceniem, lękiem; bycie częściej osobno niż razem. Także gdzieś obok miłości (i także sztuki) pojawia się kwestia bezlitosnej polityki, która może prowadzić do rozdzielenia kochanków i wypaczenia twórczości.

zimna wojna recenzja

W Zimnej wojnie największą siłę rażenia mają emocje zdradzane w spojrzeniach, grze głosem, w powtarzanych motywach muzycznych. To napięcie i autentyczność są wyraźnie odczuwalne dzięki głównemu duetowi aktorskiemu: Joannie Kulig i Tomaszowi Kotu. Nie dziwi też przyznanie Pawlikowskiemu nagrody za reżyserię podczas tegorocznego festiwalu w Cannes – Zimna wojna to dzieło spójne pod każdym względem: scenariuszowym, estetycznym, muzycznym.

W filmie Pawlikowskiego słychać echa minionych czasów. Zimną wojnę można by postawić obok klasycznych polskich dramatów – szczególnie Ostatniego dnia lata (1958) oraz Jak być kochaną (1962) – w których tragiczne historie miłosne splatają się z tragicznymi czasami. Mimo jednak pewnego podobieństwa fabularnego, stylistycznego i emocjonalnego do wspominanych filmów, Zimna wojna ma w sobie niewymuszone autentyczne bolesne piękno.

tytuł: Zimna wojna
reżyseria: Paweł Pawlikowski
scenariusz: Paweł Pawlikowski, Janusz Głowacki
gatunek: dramat
produkcja: Polska, Francja,Wielka Brytania
premiera: 8 czerwca 2018 (Polska), 10 maja 2018 (świat)
ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Wysoki Poziom Kultury , Blogger