Siostrzane więzi – recenzja filmu Małe kobietki

Ciepło – to jedno z określeń, które dobrze oddaje nastrój dziewiętnastowiecznej powieści Louisy May Alcott o siostrach March. Tego ciepła nie brakuje również w filmowej adaptacji Grety Gerwig, a przy tym to wizja autorska – bardziej dynamiczna w narracji i aktualna w poruszanej problematyce.

małe kobietki - recenzja filmu

Historia składa się z dwóch przeplatających się planów czasowych. Jeden prezentuje okres dzieciństwa bohaterek – a właściwie wieku nastoletniego – gdy są nierozłączne, zaś drugi ukazuje wczesną dorosłość, gdy siostry samodzielnie mierzą się z trudnościami. Przeszłość dziewcząt przedstawiana jest w ciepłych barwach; to udane i stosunkowo beztroskie dzieciństwo. W tej sielankowej wizji pojawiają się problemy – nieobecność ojca, niedostatki finansowe, choroba jednej z sióstr – ale nie są one odczuwane tak dotkliwe dzięki siostrzanej więzi. Dorosłość stawia przed nimi trudniejsze wyzwania, ale wsparcie rodziny i zakorzenione wartości w pewnym stopniu pomagają bohaterkom w pokonywania ograniczeń i spełnianiu marzeń.

Fabuła głównie skupia się na Jo – najbardziej żywiołowej z sióstr, niesfornej, żądnej przygód i ponad wszystko ceniącej sobie wolność. Już w dzieciństwie pochłaniała ją literatura i pierwsze próby pisarskie, więc w życiu dorosłym próbuje zyskać rozgłos jako pisarka. Meg, najstarsza z sióstr, najbardziej odpowiedzialna i zachowawcza, z zazdrością spogląda na bardziej zamożne rodziny. Ostatecznie jednak ważniejsza okazuje się dla niej miłość i szczęśliwa rodzina niż zyskanie lepszego statusu ekonomicznego i towarzyskiego. Amy bywa niezdarna podobnie jak Jo i również ma twórcze aspiracje – chce zostać malarką. Łaknie uwagi, bywa samolubna i krnąbrna, ale dorastając, staje się bardziej odpowiedzialna, skłonna do poświęceń, świadoma swoich ograniczeń i możliwości. Przemiana wypada wiarygodnie i interesująco w dużej mierze dzięki Florence Pugh wcielającej się w Amy. Beth uosabia wrażliwość, nieśmiałość i troskę o najbliższych, którzy stanowią dla niej największą wartość. Każda z dziewcząt ma inny charakter i odmienne ambicje, ale marzenia każdej z nich są tak samo wartościowe – bez względu na to, czy to dotyczą potrzeby kariery czy założenia rodziny. Jest to tylko jeden z wielu wątków, które wybrzmiewają bardzo współcześnie. 

małe kobietki - recenzja filmu

Literacki pierwowzór ma mocno moralizatorski wydźwięk. Nic dziwnego – w końcu to dziewiętnastowieczna powieść dla dziewcząt, która miała także kształcić cenione wówczas postawy. Reżyserka i scenarzystka Greta Gerwig inaczej rozkłada akcenty i tym samym kładzie nacisk na wartości, które są istotne także z perspektywy współczesnego widza. Jej adaptacja podkreśla znaczenie siostrzanych więzi, spełniania marzeń, prób pokonywania przeszkód. Kluczowa jest refleksja związana ze sztuką, tworzeniem przez kobiety i tego, jak historia pomijała ich perspektywę. Tym sposobem Małe kobietki w reżyserii Grety Gerwig szczególnie mocno akcentują wartość doświadczeń kobiet i to, że wyrażanie tych doświadczeń, pisanie, mówienie o nich, pokazuje, jak bardzo są istotne. I chociaż film nie cechuje się moralizatorstwem pierwowzoru, to wypływa z niego istotna lekcja – że warto nadrobić brakującą część dziejów, czy to przez mówienie o twórczyniach czy przedstawianie kobiecej perspektywy. Grecie Gerwig udało się osiągnąć ten cel, a przy tym zachować niewymuszoną lekkość i humor.

Little Women
reżyseria i scenariusz: Greta Gerwig
gatunek: melodramat
produkcja: USA
premiera 31 stycznia 2020 (Polska), 24 grudnia 2019 (świat)
obsada: Saoirse Ronan, Florence Pugh, Amy March, Laura Dern, Emma Watson, Meg March, Timothée Chalamet, Eliza Scanlen, Meryl Streep
ocena: 7,5/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Wysoki Poziom Kultury , Blogger