Jak refren – recenzja filmu Narodziny gwiazdy

Na pierwszy rzut oka Narodziny gwiazdy to poruszający melodramat, jednak po dokładniejszym przyjrzeniu mu się można dostrzec toksyczność związku głównych bohaterów i krzywdę, która doświadcza jedna ze stron. Także przez niesprawiedliwy i niepełny sposób ukazania jej historii.

narodziny gwiazdy - recenzja filmu

Fabularny rdzeń historii Narodzin gwiazdy nie jest niczym nowym w kinie. Filmowy debiut Bradleya Coopera to remake bazujący na scenariuszu, który po raz pierwszy został wykorzystany w 1937 roku (później w 1954 z rolą Judy Garland, w 1976 z Barbrą Streisand oraz w 2013 roku… w romansie Bollywood). Historia miłosna uznanego artysty, zniszczonego przez uzależnienia, z początkującą i utalentowaną artystką, już w swoim zarysie niesie założenie dokonywania poświęceń przez bohaterkę i najnowsza wizja historii nie zmienia tej kwestii. W ostatnich Narodzinach gwiazdy znany, ale już chylący się ku upadkowi Jackson Maine, gwiazdora bluesa i country, przypadkowo poznaje utalentowaną Ally, która w ciągu dnia pracuje jako kelnerka, a wieczorami śpiewa w klubie drag queen. Między bohaterami szybko rodzi się więź, zaangażowanie i artystyczne porozumienie, jednak równie szybko pojawiają się poważne problemy. Maine jest uzależniony od alkoholu i innych używek. Chociaż na początku Ally podchodzi z pewną nieufnością i lękiem do związku z alkoholikiem, to mimowolnie brnie w tę relację.

Bezpodstawne byłoby wytykanie Ally decyzji o zawarciu związku z alkoholikiem czy niespójności jej poglądów z zachowaniem. Ludzie wchodzą w szkodliwe związki, a pod pozorną niezależnością i siłą skrywają masę nieprzepracowanych problemów. Tak jest w przypadku Ally, której otoczenie raczej nie sprzyja poradzeniu sobie z trudnymi doświadczeniami. Ally nie jest nastolatką, ale wciąż mieszka z ojcem, który miał problemy z alkoholem. Chociaż wydaje się, że najgorsze chwile dawno minęły, to bohaterka wciąż przyjmuje rolę „odpowiedzialnego rodzica”, a nie dziecka. Ally przyzwyczajona do szkodliwej relacji z ojcem, z łatwością przechodzi do związku z Jacksonem. Nie wiadomo też, co mogło się wydarzyć z jej matką. Zmarła, czy może odeszła od uzależnionego partnera?

narodziny gwiazdy - recenzja filmu

Problem uzależnienia i współuzależnienia jest jednym z głównych motywów historii. Jackson to alkoholik, podobnie jak jego ojciec. Chociaż zmarł dawno temu i wyrządził wiele krzywd, to Maine niezdrowo go idealizuje. Ally podobnie – wie, co to znaczy żyć z kimś uzależnionym. Problem uwikłania w czyjeś uzależnienie i popadnie w nie samemu powraca przez całą historię. Ally i Jacksona nie potrafią odejść od znanych ich schematów i dlatego ich związek nie ma szans na szczęśliwe zakończenie.

Poza uzależnieniem wciąż obecny jest problem nierówności bohaterki względem Maine’a, ale też pozostałych bohaterów. Jackson pomógł odnaleźć Ally artystyczny głos, ale co rusz, ktoś inny wywiera na nią nacisk. Najpierw ojciec wypominający jej, że w końcu powinna osiągnąć sukces w muzyce, potem partner, który pomaga jej rozwinąć skrzydła, ale też obwinia ją, gdy postanawia poprowadzić swoją karierę w innym kierunku, menadżer, który liczy, że wykreuje atrakcyjną gwiazdę pop przynoszącą ogromne zyski. Ally jest uwięziona w męskim świecie, w którym jedyne kobiety to trzecioplanowe tancerki czy uczestniczki koncertów bez imion i nazwisk (co ciekawe w filmie nie pojawia się nawet nazwisko Ally, pada tylko jej imię lub później – spoiler – jest przedstawiana jako pani Maine). Po takich obserwacjach można by założyć, że Narodziny gwiazdy opowiadają o artystce  w zmaskulinizowanym świecie, której głos może zostać usłyszany tylko przez wpływ mężczyzn. Nie do końca tak jednak jest, bo film Coopera nie dokonuje głębszej refleksji nad tym problemem, a co więcej, nie oddaje bohaterce możliwości przedstawienia historii z jej perspektywy. To przede wszystkim film o parze artystów, którzy dokonują poświęceń w imieniu uczucia. Mimo to tylko Ally jest definiowana przez to uczucie. I na początku, i na końcu historii jest uzależniona od kogoś. I nawet jeśli to uzależnienie niesie jakąś zmianę w jej życiu i stanowi pobudkę do tworzenia, to jednak pozostaje też szkodliwe.

narodziny gwiazdy - recenzja filmu

Mimo że z Narodzin gwiazd wynika nieco nieprzyjemna konkluzja, a sama historia ma też problem z tempem swojego rozwoju, to pod wieloma względami jest to świetnie zrealizowany film. Bardzo dobre aktorstwo pary głównych bohaterów, intrygujące zdjęcia i muzyka sprawią, że na pewno niebawem zostanie obsypany licznymi nagrodami. Szkoda tylko, że scenariusz tak bardzo nie lubi swojej bohaterki.

Narodziny gwiazdy

oryginalny tytuł: A Star Is Born
reżyseria: Bradley Cooper
scenariusz: Will Fetters, Bradley Cooper
gatunek: dramat, muzyczny
produkcja: USA
premiera: 30 listopada 2018 (Polska), 31 sierpnia 2018 (świat)
obsada: Lady Gaga, Bradley Cooper, Sam Elliott, Andrew Dice Clay, Rafi Gavron
ocean: 6/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Wysoki Poziom Kultury , Blogger