piątek, 8 kwietnia 2016

Teledysk: Michel Gondry

Francuskiego reżysera Michela Gondry'ego uwielbiam nie tylko za Zakochanego bez pamięci (oryg. Eternal Sunshine of the Spotless Mind), ale również za całą masę wideoklipów. Współpracował m.in. z Björk, Daft Punk, The White Stripes i The Chemical Brothers. Pierwsze wideoklipy tworzył dla francuskich muzyków pod koniec lat 80., a obecnie, mimo bogatej filmografii, reżyser nadal powraca do kręcenia teledysków. 
Oto zestawienie najciekawszych teledysków Michela Gondry'ego:

Michel Gondry

Björk – Bachelorette (1997)

 

One day I found a big book buried deep in the ground. I opened it, but all the pages were blank. Then, to my surprise, it started writing itself: One day, I found a big book buried deep in the ground… – słowa pojawiające się już na samym początku klipu zwiastują, że będziemy mieli do czynienia z czymś innymi niż z kolażem ujęć, a ze spójną narracją. I rzeczywiście, niejeden film fabularny mógłby pozazdrościć temu klipowi oryginalnego scenariusza. Teledysk opowiada przemijaniu i miłości oraz opiera się na prostych metaforach, ale całość wypada niebanalnie i współgra z emocjonalnym wokalem Björk.

Michel Gondry jest twórcą kilku teledysków Björk, m.in. do Human Behavior, Isobel, Army of Me, Crystalline.

 


Beck, Deadweight (1997)

 

Praca w biurze, stukanie w klawiaturę komputera, przybijanie mnóstwa pieczątek, a po pracy samotne spędzanie czasu – wydawałoby się, że to przeciętny, smutny i nieciekawy żywot. Ale czy na pewno? Czy bohater klipu na pewno jest tym, za kogo się uważa? I czy to na pewno tylko jego życie? 

Jeżeli uwielbiacie surrealizm filmu Zakochany bez pamięci, musicie zobaczyć ten klip. To ponownie historia, która nadawałaby się na pełnometrażowy film fabularny.


Stardust – Music Sounds Better with You (1998)

 

Jeżeli ktoś poprosiłby mnie o wybranie najlepszego teledysku o motywującej wymowie i pogoni za marzeniami, to bez zastanowienia wskazałabym klip do Music Sounds Better With You.

 

The Chemical Brothers, Star Guitar (2001)

 

Ile to razy nie mogliście oderwać wzroku od zmieniającego się krajobrazu za oknem pociągu lub autobusu? Zachwycać się nawet nie tym, co jest za oknem, ale samą dynamiką, ruchem, obserwowaniem ciągłej przemiany? I o tym opowiada ten klip, któremu nie można odmówić ani prostoty, ani oryginalności. 


Kylie Minogue, Come Into My World (2002)

 

Michel Gondry ma w swoim dorobku teledyski o rozbudowanej fabule, ale dużo więcej ma tych, opierających się na jednym nieskomplikowanym koncepcie. Przykładem takiego teledysku jest powyższy Star Guitar, ale również klip do piosenki Kylie Mingoue. Wokalistka i zarazem bohaterka klipu śpiewa piosenkę, spacerując po mieście. Gdy Kylie zaczyna ponownie pokonywać tę samą trasę, nie ma już jednej Kylie, a dwie, po kolejnym przejściu tej samej drogi, są już trzy. I nie tylko jej – po każdym okrążeniu każda postać na klipie zostaje powielona. Prosty pomysł, ale bardzo efektowny.




The White Stripes, The Hardest Button to Button (2003)

 

Po teledysku do piosenki Kylie Minogue ten klip potwierdza, że Michel Gondry lubi w teledyskach stosować trik multiplikacji. 



Metronomy, Love Letters (2014)  

 

Kolejny prosty, ale elekftowny pomysł na klip. Zespół wystylizowany na grupę wyjętą żywcem z lat 60., wykonuje swoją piosenkę, a wokół niej zmienia się tylko barwna, "pudełkowa" scenografia. Podobne, szkatułkowe rozplanowanie przestrzeni, można zobaczyć w teledysku Björk do piosenki Bachelorette.



Znacie inne teledyski Michela Gondry'ego? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz