O relatywności – recenzja filmu Zwierzęta

Gdzieś między jawą a snem, znanym i nieznanym – Greg Zgliński zabiera nas w tajemnicze rejony ludzkiej psychiki i wielowymiarowej rzeczywistości, w której kategorie prawdy i ułudy są niewystarczające do jej opisu.

zwierzeta 2017 film

Punktem wyjścia opowieści jest wyjazd Anny i Nicka do Szwajcarii. Ona jest autorką książek dla dzieci i próbuje stworzyć nową powieść, on jest szefem kuchni, który chce lepiej poznać smaki kuchni szwajcarskiej. Wyjeżdżają, aby popracować i naprawić swój związek. Nie potrafią się w pełni porozumieć, a Anna podejrzewa Nicka o zdradę. Pozostawiają swoje mieszkanie pod okiem dziwnej znajomej Nicka Mishy i ruszają w podróż, która pociąga szereg niecodziennych zdarzeń. A wszystko zaczyna się do nietypowego wypadku: zderzenia z owcą. Film od początku emanuje aurą niesamowitości, stawiając coraz więcej znaków zapytania, więc zdecydowanie nie jest to klasyczna historia nieporozumień małżeńskich.

tiere 2017

Jeżeli musiałabym wskazać jeden główny temat tej opowieści, podkreśliłabym rozważania o złożonej, wielowymiarowej naturze rzeczywistości, której nie jesteśmy w stanie w pełni zrozumieć. Zwierzęta podważają to, co fundamentalne: czas, przestrzeń, zdarzenia i tożsamość bohaterów. Kategorie te rządzą się innymi zasadami: zwielokrotnieniem, powtarzalnością i, paradoksalnie, zmianą. Dobitnie obrazuje to specyfika konstrukcji przestrzeni: na pierwszy rzut oka mieszkanie Anny i Nicka w mieście i wynajmowany przez nich dom w górach to odmienne przestrzenie, ale okazuje się, że mają ten sam tajemniczy, zamknięty pokój. Podobnie jest postaciami – uderza fizyczne podobieństwo Anny i Mishy, a także zbieżność ich doświadczeń, mimo że teoretycznie to różne postacie. Zwierzęta to gabinet luster, w którym wszystkie odbicia są zniekształcone, a obecność każdego z nich powiązana z innym.

Ponoć inspiracją do stworzenia tak oryginalnego scenariusza był obraz Mauritsa Cornelisa Eschera Relatywność (1953). Ta wizualna łamigłówka wyraża to, co przekazuje film: jesteśmy w stanie zrozumieć tylko niewielki urywek rzeczywistości, a nie jej całość. Każdy z nas zamieszkuje tylko jeden jej niewielki fragment, co oznacza niemożność pełnego porozumienia z drugim człowiekiem i samotność. Grafikę Eschera i scenariusz Zwierząt łączy też podobna precyzja – mimo swojego skomplikowania, obowiązuje w nich zasada osobliwego porządku.

zwierzeta glinski

Zwierzęta można odczytać nie tylko w kontekście ontologicznym i egzystencjalnym, ale także jako studium rozpadu psychicznego. Bohaterów dręczą chorobliwe podejrzenia, urojenia i lęki, dialogi okazują się ich monologami, nie są pewni miejsca, w którym aktualnie się znajdują, upływu czasu, przebiegu zdarzeń – zestawiając wszystkie te czynniki, ma się wrażenie, że film także tworzy pewien obraz zaburzonej psychiki.

Film Glińskiego przywodzi na myśl nie tylko Lynchowską zagadkę, ale także ma coś ze znakomitego Lobstera. Film Lanthimosa teoretycznie przedstawia wizję przyszłości, ale jest w nim coś bliźniaczo podobnego do naszej rzeczywistości, jakby obrazował jedną z wersji naszego świata lub jego odbicie w krzywym zwierciadle. Poza wątkiem istnienia wielu rzeczywistości filmy te łączy też temat związków – potrzeby czy też ich konieczności – oraz zwierzęta, które w obu filmach niosą dodatkowe znaczenie.

Zwierzęta to osobliwa, ale fascynująca zagadka, która nie ma jednego rozwiązania.
Pozostawia widza z wieloma pytaniami, ale też z satysfakcjonującym poczuciem poznania jednej z tajemnic rzeczywistości.

tytuł: Zwierzęta
oryginalny tytuł: Tiere
reżyser: Greg Zgliński
scenariusz: Jörg Kalt, Greg Zgliński
gatunek: thriller, dramat
premiera: 13 luty 2017 (świat)
ocena: 9/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Wysoki Poziom Kultury , Blogger