Lato miłości – recenzja filmu Tamte dni, tamte noce

Po seansie Tamtych dni, tamtych nocy pragnie się jednego: beztroskich wakacji w słonecznej Italii, podczas których można robić wszystko, czego dusza zapragnie. Czytać książki, odpoczywać w cieniu drzew, jeździć na rowerze, zwiedzać malowniczą okolicę, spotykać się z przyjaciółmi, zakochać się. Film Luca Guadagnino jednak nieco wykracza poza wakacyjny romans, opowiada nie tylko o uczuciach nowości i ekscytacji, ale również niepokoju wynikającego z rodzącego się uczucia.

tamte dni tamte noce recenzja

Nastoletni Elio wychowuje się w rodzinie intelektualistów. Jego rodzice czytają na głos dzieła klasyków literatury, ich półki uginają się od bibliotecznych woluminów, a sam Elio swobodnie interpretuje utwory klasycznych kompozytorów na różne instrumenty. Żyją w dostatku i spokoju, a każdego lata wyjeżdżają na północ Włoch do swojego domu letniego, gdzie mogą oddać się odpoczynkowi i twórczej pracy. Na początku kolejnych wakacji ojciec Elio zaprasza Oliviera, jednego ze swoich studentów; na pierwszy rzut oka pewnego siebie i pociągającego w swojej nonszalancji. W tej wakacyjnej, sprzyjającej zauroczeniu atmosferze, między Eliem a Olivierem stopniowo zaczyna rodzić się uczucie.

Zarys fabuły może nieco trąci banałem; nie da się też ukryć, że film Tamte dni, tamte noce jest homoerotycznym romansem, mimo to stanowi jednak całkiem zręcznie opowiedzianą historię o miłości, konfrontacji ze swoimi pragnieniami i dojrzewaniu. Szczególnie początek historii jest urzekający, gdy zostają ukazane ukradkowe spojrzenia bohaterów, radość z przypadkowych spotkań, krótkie, acz emocjonujące dyskusje, nieporadne gesty i zaczepki, i wszystko to, co wynika ze stopniowo pogłębiającego się zauroczenia. Te momenty mają w sobie dużo uroku znanych nam doświadczeń, a umiejscowienie ich w pięknej włoskiej scenerii sprawia, że trudno oderwać wzrok od powoli rozwijającej się historii miłosnej dość intrygujących bohaterów. Po ujawnieniu przez nich swoich uczuć opowieść jednak się osłabia, zyskując charakter bardziej romansowy, jej niedopowiedzenia i subtelność zanikają (a ujawnienie uczuć przecież nie musi pociągać jednoznaczności i nachalności w obrazowaniu!), podobnie jest w ostatnich scenach filmu, w których nazbyt dobitnie zostaje przekazanych kilka głównych myśli filmu oraz finał relacji Elia i Oliviera.

tamte dni tamte noce

Tamte dni, tamte noce to również opowieść o pięknie i zmysłowości w dość klasycznym rozumieniu tych słów. Olivier i ojciec Elio podziwiając i interpretując antyczne rzeźby (może nie tyle co o klasycznym, ale o hellenistycznym, ekspresyjnym rysie), twierdzą, że wyglądają one jakby "były poskręcane w pożądaniu", "jakby prosiły o to, żeby je pragnąć". Podobnie jest z nagością i cielesnością Elia i Oliviera, które łączą w sobie i piękno, i erotykę. W filmie Guadagnino pojawiają się liczne nawiązania do dorobku kultury antycznej, a właściwie samą relację głównych bohaterów również można by zestawić z antycznymi wizjami związków homoerotycznych.

tamte dni tamte noce recenzja

Film zawiera także inny istotny motyw, który nie tylko pogłębia wątek miłosny, ale ma także wymiar bardziej uniwersalny. "Powiedzieć czy umrzeć?", wyznać uczucie czy je stłamsić, przyznać się do tego, kim się jest czy też nie? Brzmi tragicznie romantycznie, ale przecież jak często pragmatyzm czy też lęk wygrywa z prawdziwym zrywem uczuć?

tytuł: Tamte dni, tamte noce
oryginalny tytuł: Call Me By Your Name
reżyseria: Luca Guadagnino
scenariusz: James Ivory
gatunek: Melodramat
produkcja: Brazylia, Francja, USA, Włochy
premiera: 26 stycznia 2018 (Polska), 22 stycznia 2017 (świat)
ocena: 7/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Wysoki Poziom Kultury , Blogger