wtorek, 5 stycznia 2016

Ślady ludzkich istnień, czyli „Sunset Park” Paula Austera – recenzja

Sunset Park to miejsce na Brooklynie w Nowym Jorku, gdzie przecinają się losy kilku osób. Szczególnie ważnym punktem jest squat, który zamieszkuje Miles, Bing, Alice i Ellen. Są to młodzi ludzie, o dużej wrażliwości, którzy z różnych powodów wprowadzają się do opuszczonego domu. Jednak wszystkich łączy potrzeba przepracowania swojej przeszłości, skonfrontowania się z własnymi lękami i pragnieniami oraz znalezienia swojego miejsca w świecie. 

Paul Auster Sunset Park

Główną postacią, wokół której skupiają się inni bohaterowie, jest Miles Heller. Wiele lat temu jako nastolatek był świadkiem śmiertelnego wypadku swojego przyrodniego brata, Bobby'ego. Głębokie poczucie winy popchnęło go do decyzji o zerwaniu kontaktu z ojcem i macochą i ucieczce od dawnego życia. Poznajemy go, gdy ma 28 lat, mieszka na Florydzie i pracuje przy opróżnianiu zadłużonych mieszkań. Prowadzi dość ubogie życie, któremu koloru nadaje związek z młodą dziewczyną Pilar, czytanie i fotografia. Ma poczucie, że wreszcie udało mu się osiągnąć wewnętrzny spokój, jednak na skutek nieprzewidzianych zdarzeń musi opuścić Florydę i przyjmuje propozycję swojego dawnego znajomego, Binga, zamieszkania w opuszczonym domu na Sunset Park w Nowym Jorku. Jednak ta wyprowadzka jest czymś więcej niż tylko zmianą miejsca zamieszkania – to powrót do miejsca, gdzie żyje jego rodzina, gdzie są ślady jego dawnego życia. Miles wie, że nadszedł czas przerwania wieloletniego milczenia i skontaktowania się z rodziną. W Sunset Park odnawia znajomość z niepokornym Bingiem oraz poznaje Alice, pracującą nad doktoratem niespełnioną pisarką, i Ellen, usiłującą wyrazić na malarskich płótnach swoje obsesje.


Amerykański pisarz Paul Auster jako tło wydarzeń wybiera swój ukochany Nowy Jork, który, jak przystało na przytłaczające swym ogromem miasto, jest pełen historii różnych ludzi. Autora szczególnie interesuje to, w jaki sposób życie jednego człowieka zaczyna się splatać z życiem innych osób. Stąd poznajemy kilku bohaterów, ich przeszłość, obawy i dążenia. Co więcej, pisarz wykracza poza jedno pokolenie, opisuje niektóre epizody z życia rodziców i dziadków Milesa, dzięki temu jeszcze więcej dowiadujemy się o tym, co ukształtowało głównego bohatera. 

Sunset Park tył okładki

Po tym krótkim wstępie mogłoby się wydawać, że książka jest przepełniona bohaterami i ich różnymi historiami, jednak tak nie jest. Kompozycja powieści jest odpowiednio wyważona, każdej postaci poświęcono odpowiednią ilość uwagi. Książka dzieli się na rozdziały, a każdy z nich dotyczy jednego bohatera, ale jednocześnie każdy epizod uzupełnia obraz także innych postaci. To właśnie daje wrażenie splatania się kolei życia różnych osób.


Nieprzewidywalność i niezwykłość ludzkich życiorysów przejawia się nie tylko bezpośrednio we fragmentach dotyczących głównych bohaterów, ale również w pobocznych wątkach. Przykładowo w powracających anegdotach o spektakularnych sukcesach i upadkach amerykańskich baseballistów, odniesieniach do literatury i filmu czy powtarzającym się motywie porzuconych rzeczy. Ten ostatni wątek jest szczególnie interesujący, bo porzucone przedmioty są świadectwem czyjegoś istnienia, czyli również stanowią element czyjejś historii. Tak też Miles pracując przy opróżnianiu mieszkań, fotografuje pozostawione przez dawnych właścicieli rzeczy, z kolei Bing prowadzi Szpital Rzeczy Porzuconych, gdzie odnawia stare przedmioty, a na squacie znajdują się książki Alice, szkice Ellen, bębny Binga, co również dopełnia obraz tych bohaterów. 

Sunset Park Paul Auster

Również ciekawy jest sposób narracji, który czasem wykracza poza linearną opowieść: pojawią retrospekcje lub drobne przeskoki w czasie, które dają czytelnikowi miejsce na dopowiedzenie, co wówczas się wydarzyło. W jednym z rozdziałów pojawia się forma dziennika napisanego w drugiej osobie, jakby z perspektywy alter ego. Zdarza się, że kształt dialogów też jest potraktowany dość swobodnie, bez wyodrębniania ich za pomocą myślników, co czasem pojawia się przy swobodnej i szybkiej wymianie wypowiedzi. Wszystkie te urozmaicenia jednak nie zakłócają lektury tekstu. Sunset Park czyta się jednym tchem.


Sunset Park to powieść z wyrazistymi bohaterami, o których chciałoby się wiedzieć więcej i więcej. Poszukują oni swojego miejsca w życiu, a przecież to psychiczne dojrzewanie jest bliskie każdemu z nas. Temat wydawałby się dość trudny, często poruszany w literaturze, jednak opisany ciekawie i lekko.


To był mój pierwszy kontakt z twórczością Paula Austera, jednak po przeczytaniu Sunset Park myślę, że nie ostatni. Znacie inne powieści tego pisarza? 


Co już udało się Wam przeczytać w nowym roku? Czekacie na jakieś książkowe premiery?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz