piątek, 8 stycznia 2016

Syreni śpiew to za mało – recenzja filmu „Córki dancingu”, reż. Agnieszka Smoczyńska

Film Agnieszki Smoczyńskiej Córki dancingu to osobliwa interpretacja baśni o małej syrence, w której komedia przeplata się z dramatem i grozą, a naczelną wartością nie jest morał, a kicz i przesada. 

corki dancingu kinga preis
Neony, cekiny i śpiew to esencja estetyki Córek dancingu.


W Córkach dancingu dzieją się rzeczy nieprawdopodobne. Dwie młode syreny, Złota i Srebrna (Michalina Olszańska i Marta Mazurek), dołączają do zespołu Figi i Daktyle i stają się sensacją nocnego życia peerelowskiej Warszawy. Razem z wokalistką (Kinga Preis), Perkusistą (Andrzej Konopka) i Basistą (Jakub Gierszał) rozbawiają spragnionych wrażeń widzów. Syreny na chwilę zapominają o swojej dzikiej naturze, jednak, jak można łatwo się domyślić, obecność wśród ludzi tak niezwykłych istot pociągnie za sobą poważne konsekwencje.

Muszę przyznać, że nie przypominam sobie równie odważnego polskiego filmu pod względem formalnym, co Córki dancingu. Debiut pełnometrażowy Agnieszki Smoczyńskiej zawiera elementy musicalu, horroru, a można by nawet powiedzieć horroru gore, melodramatu i komedii. To miszmasz gatunkowy, karnawałowe szaleństwo, w którym nie obowiązują tradycyjne zasady estetyczne. To, co zdecydowanie przyciąga do tej produkcji to zdjęcia pełne feerii barw, blasku neonów i cekinów, które także nasuwają skojarzenia związane z estetyką wideoklipu. Innym mocnym punktem filmu jest muzyka, w której słychać brzmienia dancingowych ballad, piosenki aktorskiej, popu, rocka, a nawet techno i electro. 

corki dancingu cielecka
Wolność, kicz, egzotyka uosabiają nocne życie Warszawy.

Córki dancingu to ciekawe zjawisko, ale, niestety, nie mogę powiedzieć, że jest to dobry film. Pokaz umiejętnie zmiksowanych gatunków filmowych nie jest w stanie zatuszować rażących braków scenariuszowych. Nie mam nic przeciwko nagromadzeniu w filmie wszelkich dziwności, jednak tutaj często one nic nie wnoszą do rozwoju akcji ani nic nie mówią o bohaterach. Mimo wykorzystania dość prostej historii, zaniedbano jej szczegóły, przez co traci spójność. Po filmie nie spodziewałam też się jakichś głębokich porterów psychologicznych, ale bohaterowie po prostu nie są interesujący, a relacje między nimi są słabo zarysowane, obojętnie czy mówimy o siostrzanej relacji Złotej i Srebrnej, wątku miłosnym czy relacjach w zespole. Cały przesyt formalny trochę odwraca uwagę od tych braków, ale tylko na chwilę. 

corki dancingu syreny
Twórcy Córek dancingu przygotowali niezły miszmasz gatunkowy, ale zaniedbali szczegóły scenariusza i bohaterów.

Warto zobaczyć Córki dancingu przede wszystkim jako ciekawostkę – w polskiej kinematografii niewiele jest obrazów łączących tak różne konwencje. Film jest zrealizowany dość sprawnie, zazwyczaj przyjemny dla oka i ucha, ale razi niedopracowanie jego scenariusza, i to na tyle, że nawet syreni śpiew nie byłby w stanie odwrócić od tego uwagi.


Tytuł: Córki dancingu
corki dancingu plakatReżyseria: Agnieszka Smoczyńska
Produkcja: Polska
Rok premiery: 2015


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz