niedziela, 29 stycznia 2017

Dusza, ciało i społeczeństwo – recenzja filmu Sztuka kochania

Sztuka Kochania pewnie stanie się kinowym hitem: repertuary polskich multipleksów od rana do wieczora wypełniają seanse filmu i co krok można się natknąć na jego reklamy. Ta wszechobecna promocja jednak nie razi, bo rzeczywiście to dobry film, i co więcej, poruszający wciąż aktualne problemy.
sztuka kochania boczarska sadowska 2017

Film to historia Michaliny Wisłockiej – ginekolog i seksuolog, która zrewolucjonizowała życie erotyczne Polaków w PRL-u, reprezentując zupełnie odmienne podejście do spraw seksu i związków, czego owocem była książka-poradnik Sztuka kochania. Widz poznaje kilka dekad z życia Wisłockiej: jej osobiste przeżycia, ich wpływ na stworzenie Sztuki kochania, a potem trudy związane z wydaniem książki, spowodowane nie tylko przez ustrój polityczny, ale także środowisko naukowe i polityczne zdominowane przez mężczyzn.

Czym różniły się poglądy Wisłockiej od innych lekarzy? Przede wszystkim chciała pomagać i swoimi wskazówkami trafiać do prostego człowieka; okazywać zrozumienie i udzielać wsparcia bez oderwanego od rzeczywistości naukowego zadęcia. Otwarcie mówiła o seksualności człowieka, podkreślając ścisły związek tej sfery z uczuciami. Nie bez przyczyny jej opracowanie nosi tytuł Sztuki kochania – bo Wisłockiej przede wszystkim chodziło o miłość: spotkanie dwóch odrębnych światów, które próbują nawzajem zrozumieć i spełnić swoje potrzeby duchowe i cielesne. 

 
Film zaskakuje swoją aktualnością, bo niektóre wypowiedzi głównej bohaterki, pokrywają się z postulatami protestów kobiet odbywających się w ostatnich miesiącach: o prawie do szczęścia i spełnienia, samodzielnym decydowaniu o macierzyństwie czy edukacji seksualnej. Dzięki temu, że film jest bardzo przystępny, może trafić do szerokiej publiczności, która być może zwróci uwagę na zaskakujące podobieństwo aktualnych problemów kobiet.

Sztuka kochania również dość niestandardowo ukazuje czasy PRL-u – mimo wszechobecnej beznadziei, często przedstawianej filmach opowiadających o tym okresie, kadry są pełne kolorów, a ścieżka dźwiękowa zawiera wyraziste brzmienia znanych polskich utworów big beatowych i jazzowych. Chociaż w obsadzie pojawia się i Piotr Adamczyk, i Borys Szyc, to aktorsko nikt nie razi, a Magdalenie Boczarskiej udało się stworzyć charyzmatyczną, ciekawą postać. Jedyne co można by zarzucić to sposób prowadzenia opowieści, której brakuje większej płynności, co pewnie jest spowodowane próbą ujęcia historii obejmującej aż kilka dekad.

Film Sadowskiej opowiada o miłości – o jej wartości i o tym, że to ona popycha nas do działania. W scenie, w której Wisłocka rozmawia z kardynałem, twierdzi, że wierzy w miłość i jest to bardzo znamienne, bo sam życiorys bohaterki jest naznaczony tą wiarą. O tym przede wszystkim jest Sztuka kochania – o wierze w miłość, która nie zawsze daje odpowiedzi, nie zawsze wskazuje dobrą drogę, czasem wzbudza wątpliwości w sens wszystkiego, ale ostatecznie nadaje cel życia i szczęście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz