Prawda Beksińskich. O filmie Beksińscy. Album wideofoniczny

Dwie linie rozwoju kina wyodrębniły się już u jego początków: bracia Lumière, którzy za obiekt swoich filmowych eksperymentów obrali sytuacje z codziennego życia, reprezentowali nurt realistyczny, z kolei Georges Méliès, upatrujący w kinie narzędzie iluzji, uosabiał nurt fantastyczny. Tak też późniejsi twórcy filmowy dążący do osiągnięcia obiektywnej prawdy obrazu wpisywali się w tradycję Lumièrowską. Jednak czy obiektywizm w kinie jest możliwy? I czym może być filmowa prawda?


Do moich rozważań o obiektywizmie, prawdzie i kreacji przyczynił się seans filmu Beksińscy. Album wideofoniczny. To ciekawe filmowe przedsięwzięcie, bo właściwie wiążące się przede wszystkim z etapem postprodukcji – film składa się wyłącznie z nagrań i zdjęć pochodzących z archiwów Beksińskich. Tak też na półkę z literaturą biograficzną (Beksińscy Portret Podwójny Magdaleny Grzebałkowskiej, Dzienniki Zdzisława Beksińskiego, Tomek Beksiński Portret Prawdziwy Wiesława Weissa) i filmem (Ostatnia rodzina reż. Jan Matuszyński) trafia obraz filmowy Beksińscy. Album wideofoniczny.

Istniejące źródła o Beksińskich są przede wszystkim autorstwa Zdzisława, który zafascynowany możliwościami aparatu, kamery czy dyktafonu rejestrował różne momenty swojego życia i swojej rodziny, nawet te, których nagrywanie może wzbudzać pewien sprzeciw. Opracowania życiorysów Zdzisława, Tomka i Zofii powstają także dzięki tej dostępności wielu źródeł, które mimo obfitości nie tworzą jednoznacznych historii i portretów. Prawdopodobnie właśnie z tego powodu historia Beksińskich fascynuje tak wiele osób przez tę niejednoznaczność istnieją różne opinie o Beksińskich, które wzbudzają większe lub mniejsze kontrowersje wśród oddanych im fanów lub osób, które ich znały. Film Ostatnia rodzina, chociaż był bardzo pozytywnie przyjęty przez krytykę, spowodował najostrzejsze reakcje w tym temacie. Niektórzy uznają, że film Matuszyńskiego przedstawia karykatury Zdzisława i Tomasza, a nie wrażliwe i skomplikowane postacie, jakimi rzeczywiście mieli być. Oczekiwanie jednak od filmu biograficznego, a zwłaszcza fabularnego, rzeczywistych (cokolwiek by miało to znaczyć) postaci może być naiwne. Każda fikcja czy kreacja może przekazywać prawdę w sensie wartości, ale niekoniecznie to, jakie postacie były naprawdę. Ostatnia rodzina to obraz interesujący, może nieoddający prawdy w sensie biograficzno-historycznym, ale nadal prawdziwy, bo właśnie poruszający.
 

Sam wybór kadru i włączenie kamery jest wyborem. Stąd nawet kino dokumentalne nigdy całkowicie nie będzie obiektywne, może tylko bardziej lub mniej zbliżyć się do prawdy. W przypadku Albumu wideofonicznego udało się to w bardzo znacznym stopniu. Działania twórców projektu opierały się przede wszystkim na wyborze i montażu już gotowych scen, zdjęć i wypowiedzi. Album wideofoniczny jest więc blisko prawdy, może nie do końca obiektywnej, bo ta nigdy nie jest w pełni osiągalna, ale zdecydowanie blisko prawdy Beksińskich. Oddaje im głos i ukazuje ich codzienność, emocje, wypowiedzi, prawdy, a może i ich własne świadome lub nieświadome przekłamania. W tym wydaniu rodzina ta nadal składa się z wyrazistych charakterów i ma swoje problemy, ale wydaje się też najbardziej zwyczajna i bliska w porównaniu do innych jej przedstawień.

Album wideofoniczny jest dla tych widzów, którzy już wiele wiedzą o Beksińskich i jeszcze lepiej chcą ich poznać. Prawdopodobnie wiele wypowiedzi w filmie będzie już dla nich znana, ale tutaj materiał biograficzny zachowuje surowość i także przez to pewną bliskość prawdzie. Mimo surowości materiału nie brakuje tu emocji: oglądając czarno-białe lub matowe sceny i zdjęcia, ma się wrażenie, że znalazło się tajemnicze przejście do przeszłości i świata Beksińskich.

Reżyseria: Marcin Borchardt
Gatunek: dokumentalny
Produkcja: Polska
Premiera: 10 listopada 2017 (Polska), 28 maja 2017 (świat)
Ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Wysoki Poziom Kultury , Blogger